herbatki przeczyszczające

Wątki

Oglądasz odpowiedzi wyszukane dla hasła: herbatki przeczyszczające





Temat: Moje głupie odchudzanie.

Witajcie:)

To będzie zapewnie długa i śmiertelnie nudna historia mojego
odchudzania, więc proszę uzbroić się w cierpliwość:)
Mam 20 latek (nie uwierzycie, jak przeczytacie jak się katuję),
odchudzam się od kiedy tylko pamiętam. Zwykle było tak, że zrzucałam
jakieś 5 kilo, a po 2 tygodniach wracałam do poprzedniej wagi.
Stosowałam tabletki odchudzające i diety cud (takie 2 tygodniowe,
których podstawą są steki lub kurczak).
A teraz stosuję dietę Atkinsa, choć już ostatnio mi się ona serdecznie
nudzi. W ciągu ostatnich 3 miesięcy może ze trzy razy miałam w ustach
ziemniaki, chleb może 5 razy. Schudłam już około 11 kilo(z 67 do 56,
choć waga mi sie maksymalnie waha) i w sumie nie chcę już więcej (no,
może jeszcze ze 2-3 kilo). Ale panicznie, śmiertelnie obawiam się efektu
jo-jo. Dlatego boję się wrócić do normalnego odżywiania, już nawet nie
pamiętam, co to znaczy zjeść porządny obiad, jem nieregularnie, czasem
nic, czasem zbyt wiele. Z tego lęku bez przerwy piję herbatki
przeczyszczające (z kruszyną, senesem + xenna duo), 6 razy dziennie
czerwoną chińską herbatę pu-erh, a codziennie rano łykam fat-burner. A
już niejednokrotnie posunęłam się do wymiotowania po posiłku.
Najbardziej dobija mnie to, że jednego dnia rano ważę wieczorem 56 kilo,
następnego, gdy zjem coś porządniejszego (ale przecież po
przeczyszczeniu się) 57 lub nawet 58. Wystarczą 2 dni bez
przeczyszczenia, bym nagle ważyła 62 kilo. Piję mnóstwo wody a jak już
coś jem to rzeczy dozwolone na diecie Atkinsa (Choć nigdy nie stosowałam
jej fazowo, po prostu liczę węglowodany). Cały czas myslę tylko o
jedzeniu, wszystko się wokół niego kręci.
Proszę Was, byście mnie nie wyzywali od durnych i głupich, bo wiem, że
właśnie takie jest moje postepowanie i nikt nie musi mi tego
uświadamiać. Ja chcę się tylko dowiedzieć, co zrobić, by chociaż
utrzymać moją wagę, co zrobić, by się tak nie wahała, bo wygląda na to,
że gdybym przez tydzień normalnie się odżywiała błyskawicznie
odrobiłabym te zrzucone kilogramy mojego jestestwa. Niczego sie bardziej
nie boję. Kurcze, pomóżcie mi, bo już mam dosyć takiego egzystowania.
Ostatnio myslę o tym, by zupełnie przestać jeść, wtedy na pewno bym nie
przytyła. A ja ciągle myslę o tym, jak to, co przed chwilką zjadłam
właśnie się we mnie wchłania, jak się odkłada, że nie zdążę się
przeczyścić i to się zacznie nawarstwiać.
Zaczynam czuć do siebie wstręt.
Co zatem mam robić, by nie przytyć? Pomóżcie mi, proszę.

Pozdrawiam serdecznie
Ruda
Witaj ruda po przeczytaniu twojej notki zastanawiałam się czy ja jej sama


nie napisałam. To co się dzieje z tobą przechodzę sama i cierpię. 2 lata temu
zaparłam się w sobie - schudnę i co udało się tyle że teraz jest tego dwa razy
więcej. Ważna jest motywacja i nie myśl że to są jakieś brednie. 10 udało mi
się pozbyć tylko dla tego, że miała być świadkiem na ślubie siorki. Jak się
dowiedziałm o tym pierwsza myśl jaka mi przyszła to do że taki baleron jak ja
nie powinieni pokazywać się publicznie a co dopiero paradować przez środek
kościoła. no i udało się - na chwlę. Stosowałam wiele diet ale ciągle jest to
samo. z tymi herbatakami na przeczyszczenie naprawdę ostrożenie. Bo jak
będziesz je stosować cały czas to po pewnym czasie nie wypróżnisz się bez
takowej. Nic niejedzenie nie działa tzn. działa ale są tego opłakane skutki.
Ja np. mdlałam rano mojej kumpelni zatrzymał się okres na 6 miesięcy i musiała
go wywoływać silnymi hormonami (takimi jakie biorą panie podczas menopauzy).
To co jedynie mogę poradzić to to żeby jeść regularnie - nie katować się.
Ćwiczyć - ruch jest niezbędny. Motywacja - musisz to robić tylko dla sibie
nikogo innego. Powodzenia

Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: 3 dzien walki i...cholernie ciezko...
3 dzien walki i...cholernie ciezko...
Jol kobitki :)

Dzisiaj 3 dzien mojej batalii wytoczonej bulimii - jestem niezmiernie
szczesliwa, choc z drugiej strony tak bardzo mnie kusi, by sobie "ulzyc", by
pozbyc sie tego, co skonsumowalam, bo to kcal, czyli trucizna, cos, co
sprawia, ze zyje, ale niestety tyje zarazem, cos, w spaczonej mojej psychice
traktowane jest jako morderca mojej "idealnej" figury - czemu tak ciezko
zrozumiec, ze te kilka kg to nie koniec swiata, czemu mam ciagle wrazenie, ze
wszyscy, ktorych mijam na ulicy sa szczuplejsi ode mnie, czemu mam wyrzuty
sumienia, gdy jem, a potem nie mam mozliwosci, by to spalic, by sie poruszac,
by uaktywnic moje cialo do zuzycia skonsumowanego pozywienia, czemu wciaz
odnosze wrazenie, ze zjadlam za duzo, bo to AZ 300 kcal...to takie chore,
pragne przytyc, ale moja psychika nie moze do tego pozwolic, bo w momencie
rozpoczecia posilku, wlacza mi sie alarm: to kalorie, uwazaj, by nie zjesc za
duzo, albo jedz, jedz i jedz, bowiem bedzie o wiele latwiej zwrocic calosc!!!
To straszliwe, bowiem nie odczuwam przyjemnosci z posilkow, dla mnie, kazdy z
nich, to kcal, nie widze pysznego kotleciora, tylko 500 kcal, nie dostrzegam
zalet salatki, tylko jej kaloryczny sos, konsumujac ciacho, od razu mam ochote
je zwrocic, bo to puste kcal!!!

To takie paranoiczne - moje zycie toczy sie wokol jedzenia, a raczej
niejedzenia, a najgorsza pora dnai jest wieczor, kiedy to powracam do domu i
mam nieodparta pokuse rzucenia sie na wszystko, co tylko nadaje sie do
zjedzenia, nie baczac na smaki i postac dania...
Moze to efekt tego, ze w przeszlosci bylam "paczusiem", odrzuconym przez
srodowisko, bo nikt nie chcial kumplowac sie z takim ogromnynm kims...

Stad jak ognia unikam domum co jest jeszcze bardzij chorym i niezrozumialym
dla normalnego czlowieka, ktory traktuje go jako oaze spokoju i ciepla
rodzinnego - dla mnie to skarbiec z cala fura zarcia, darmowego na dodatek,
wiec czemu sobie odmawiac???

Dzisiaj, jak juz wspomnialam, zaczynam 3 dzien walki - naprawde pragnelambym
wytwac w postanowieniu, ale juz czuje, ze sie lamie - przechodze kolo
ciastkarni i mysle jak pieknie by bylo nawpychac sie wszystkich tych
slodkosci, by choc przez chwile rozkoszowac sie ich smakiem, a potem calosc
zwrocic, nie pozwolic na to, by te kcal zamienily sie w zapas tluszczu i faldy
na brzuchu...
Zrobie jednak wsio co w mojej mocym, by nie dopuscic do glosy tej chorej
czesci mnie...wiem, ze bedzie trudno, ale skoro juz tylu osobom sie udalo, to
dlaczego ja mam byc gorsza???
Wiem, ze we mnie wierzycie, wiem, ze sie modlicie, wiem, ze wspieracie, wiec
postaram sie to zrobic zarowno dla siebie, jak i dla Was, by nie zawiesc
zaufania i pokladaych we mnie nadzieji oraz by dolaczyc do grona
zwyciezonych...oby to sie udalo...

Na koniec pytanko - czy i Wy przez pierwsze dni mieliscie bole brzucha??? Ja
bowiem ciagle go czuje, i m.in.z tego wzgledu budzi sie mysl, by sie nachapac
jedzonkiem, by go czyms zajac i by mial co robic. Ja odnosze wrazenie, ze
skonsumowane jedzonko zalega mi na zoladku i ze az sie prosi i jego usuniecie
droga gorna albo dolna...Jednakze ja nie chce stosowac zadnej z w/w metod: nie
chce juz wiecej miec spotkanek z kiblekiem i tez nie mam ochoty na herbatki
przeczyszczajace...pozostawiam sie wiec taka nijako, obolaja i pelna z mysla o
zdrowiu oraz przyszlosci.

Dziekuje za wszelkie odpowiedzi, rady, porady, sugestie, wsparcie i
opierdzielenie zarazem.

Pozdrawiam Was. Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Proszę o pomc!!!:(
proponuję przeczytać poprzednie, a tak nawiasem mówiąc to czytanie tego forum
pomaga, najbardziej dał mi do zrozumienia post dotyczący wygodniałego kotka,
pomimo tego, że niektóre odpowiedzi na niego nie były pochlebne, ogólnie to
forum jest w jakimś stopniu przez niektórych w pewnym sensie potępiane. Ja
uważam, że bardzo dobrze, że jest, bo niedobrze jest dusić w sobie czegoś co nie
dotyczy tylko jednostki, ale należy pisać o tym, bo czytanie takich postów
naprawdę pomaga. Mam na myśli to, że poprzez problemy innych zaczynamy
dostrzegać swoje własne. Ja nie dopuszczałam do siebie myśli, że to może być
anoreksja, teraz to chyba jest bulimia, ale teraz, na tą chwilę już wiem na
pewno. Jestem chora, dokładnie nie wiem kiedy to się zaczęło, to moje myślenie
na temat jedzenia, a tak ogólnie to zaczęło się niewinnie, od chęći schudnięcie
przed studniówką, były brzuszki, były herbatki, były efekty:). Później długo,
długo normalnie, aż tu nagle dokładnie rok temu mnie dopadło-przestałam prawie
jeść, schudłam 15 kg w przeciądu około 3 miesięcy,pijąc herbatki
przeczyszczające, a teraz jest to na przemian głodówka, obżarstwo... i to ze
zdwojoną siłą (jak już pisałam) w przeciągu tygodnia to 3 dni obżarstwa, 4 dni
głodówki, albo jedzenia w rozsądnych ilościach. Jednakże dzisiaj tak sobie
myślałam, że musze naprawdę wziąść się za siebie póki nie jest jeszcze za późno
- mam nadzieję. A mam dla kogo żyć, no w sumie nie mam faceta, ale mam
przyjaciół, chcę coś w życiu osiągnąć, nie tylko chude ciało (nie zgrabne, tylko
chude). Nie można się poddawać, bo ona czycha i nas dopada, a wtedy jest źle.
Życzcie mi wytrwałości. I proszę, dokładnie czytajcie co piszecie i co piszą
inne dziewczyny, może to pomoże Wam/nam odnaleźć to, co kiedyś
zgubiłyście/my-odnaleźć samych siebie, bo to chyba jest najważniejsze, a przez
to nauczyć się normalnie żyć i funkcjonować na tym świecie, bo gdyby Pan Bóg nie
chciał, to nas by nie było, a każdy dzień to nowa kartka do napisania i tylko i
wyłącznie od nas zależy co dzisiaj na niej zapiszemy. Czy będzie ona pięknym
opowiadaniem, czy horrorem, którego nie da się przecztać. Najlepsza jest chyba
ta pierwsza opcja. Wiadomo jednak, że w życiu nie jest tak pięknie jak ja tutaj
skrobię, ale czy to nie od nas wszystko zależy. W tych trudnych chwilach ważnym
jest (tak myślę) powiedzieć NIE, ja mogę przestać, bo mnie później będzie
bolało, bo mi się zęby popsują itd, natomiast, gdy są głodówki to ja chcę jeść,
bo mam po co żyć - można np.w związku z tym postawić sobie jakiś cel w życiu,
chociażby skończyć studia, znaleźć pracę, albo zacząć szukać. Trzeba wziąść się
w garść. I pisać to piękne opowiadanie co dnia. Pozdrawiam. Koniec wynurzeń.
Trzeba spać, bo utro nowy dzień, nowa kartka:) Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Moje głupie odchudzanie.
In news:bv0d65$h58$1@SunSITE.icm.edu.pl,
Ruda <rudziele@NOSPAMwp.pltyped:


A teraz stosuję dietę Atkinsa, choć już ostatnio mi się ona serdecznie
nudzi. W ciągu ostatnich 3 miesięcy może ze trzy razy miałam w ustach
ziemniaki, chleb może 5 razy. Schudłam już około 11 kilo(z 67 do 56,
choć waga mi sie maksymalnie waha) i w sumie nie chcę już więcej (no,
może jeszcze ze 2-3 kilo). Ale panicznie, śmiertelnie obawiam się
efektu jo-jo. Dlatego boję się wrócić do normalnego odżywiania,


"Normalnego"? Tzn. tego, dzięki któremu miałaś te 11 kg kochanego ciałka
więcej? Nie wiem, co jadłaś podczas tego normalnego odżywiania, ale sama
widzisz -- nie było ono dla Ciebie zdrowe, więc po co do niego wracać?


już
nawet nie pamiętam, co to znaczy zjeść porządny obiad, jem
nieregularnie, czasem nic, czasem zbyt wiele. Z tego lęku bez przerwy
piję herbatki przeczyszczające (z kruszyną, senesem + xenna duo), 6
razy dziennie czerwoną chińską herbatę pu-erh, a codziennie rano
łykam fat-burner. A już niejednokrotnie posunęłam się do wymiotowania
po posiłku.


Niedobrze. Powinnaś odstawić wszystkie te przeczyszczające specyfiki, bo
rujnujesz dobie organizm. Stosowanie leków przeczyszczających zaburza
wchłanianie i przez to możesz czuć się głodna nawet, jeśli wcześniej dużo
zjadłaś -- powoduje to błędne koło, gdzie ciągle się je i ciągle jest się
głodnym. Przede wszystkim tabletki i herbatki przeczyszczające powinno się
stosować doraźnie i nieczęsto, a producentom tych wszystkich cudownych
herbatek, podkreślających, że to bezpieczny sposób odchudzania osobiście
życzę, żeby dostali megasraczki, może to ich by czegoś nauczyło :


Najbardziej dobija mnie to, że jednego dnia rano ważę
wieczorem 56 kilo, następnego, gdy zjem coś porządniejszego (ale
przecież po przeczyszczeniu się) 57 lub nawet 58. Wystarczą 2 dni bez
przeczyszczenia, bym nagle ważyła 62 kilo.


Ależ to normalne. Np. przed okresem ogranizm kobiety magazynuje wodę, więc
możesz się obudzić o nawet 4-5 kg cięższa i mieć więcej centymetrów. Ja też
mam takie wahania wagi, więc wyrzuciłam wagę. Może zrób tak -- waż się nie
codziennie, a raz w tygodniu. Codzienne ważenie może przyprawiać o
frustracje, a tygodniowe da Ci pełny obraz.


Piję mnóstwo wody a jak już
coś jem to rzeczy dozwolone na diecie Atkinsa (Choć nigdy nie
stosowałam jej fazowo, po prostu liczę węglowodany). Cały czas myslę
tylko o jedzeniu, wszystko się wokół niego kręci.


No to moim zdaniem powinnaś zrezygnować z Atkinsa, bo Ci nie służy, albo
zacząć stosować się dokładnie do jego zaleceń i wtedy zobaczyć czy nie ma
różnicy. Chociaż powiem tak -- jeśli nie stosujesz się do zasad Atkinsa, to
nie jesteś na diecie Atkinsa, a po prostu na nieskowęglowodanowej.


Proszę Was, byście mnie nie wyzywali od durnych i głupich, bo wiem, że
właśnie takie jest moje postepowanie i nikt nie musi mi tego
uświadamiać. Ja chcę się tylko dowiedzieć, co zrobić, by chociaż
utrzymać moją wagę, co zrobić, by się tak nie wahała, bo wygląda na
to, że gdybym przez tydzień normalnie się odżywiała błyskawicznie
odrobiłabym te zrzucone kilogramy mojego jestestwa. Niczego sie
bardziej nie boję. Kurcze, pomóżcie mi, bo już mam dosyć takiego
egzystowania. Ostatnio myslę o tym, by zupełnie przestać jeść, wtedy
na pewno bym nie przytyła. A ja ciągle myslę o tym, jak to, co przed
chwilką zjadłam właśnie się we mnie wchłania, jak się odkłada, że nie
zdążę się przeczyścić i to się zacznie nawarstwiać.
Zaczynam czuć do siebie wstręt.


No co Ty? =] Słuchaj, a może zbytnią wagę przywiązujesz do tych kilogramów?
Nie wiem, jak wygląda Twoja sytuacja życiowa, czy ktoś Ci kiedyś zrobił
uszczypliwą uwagę i wydaje Ci się, że świat ocenia Cię na podstawie Twojego
wyglądu? No, ja tak miałam, kiedy będąc podlotkiem usłyszałam, że chłopak, w
którym się kochałam powiedział do kolegów, że mam "dupę jak telewizor", no
myślałam, że nigdy więcej z domu nie wyjdę... Teraz mam taki sam tyłek, ale
się z tego śmieję =] Może zacznij mniejszą uwagę poświęcać kilogramom, a
większą zdrowiu, bo dziewczyno -- zrujnujesz sobie zdrowie! Ćwiczysz coś?
Pływasz? Tak, wiem, nie każdemu ćwiczenia pomagają w schudnięciu, ale jak
się spala ten tłuszcz, co się go ma na sobie, to się jakoś tak mniej o
jedzeniu myśli =]

Próbowałaś diet niskoglikemicznych, Montignaca? Ja tam wolę MM od Atkinsa,
bo Atkins mnie nuży, po jakimś czasie jedzenie staje się monotonne... Poza
tym jakoś średnio mnie bawiło wmuszanie w siebie tłustej śmietany, żeby mieć
te tłuszcze w pożywieniu.

Acha, podstawowe pytanie, choć zadane na końcu -- czy ciągnie Cię do cukru?

Pozdrawiam,
Karola

Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Moje głupie odchudzanie.
On 1/25/2004 1:58 PM, Karolina Matuszewska wrote:


"Normalnego"? Tzn. tego, dzięki któremu miałaś te 11 kg kochanego ciałka
więcej? Nie wiem, co jadłaś podczas tego normalnego odżywiania, ale sama
widzisz -- nie było ono dla Ciebie zdrowe, więc po co do niego wracać?


Normalnego, czyli:
-na śniadanie kanapki z szynką/serem tudzież czymś innym - ale
zasadniczo z chlebem.
-na obiad makaron lub ziemniaki lub kopytka w połączeniu z jakimś mięsem
lub surówką.
-na kolację jakieś kanapki.
Prócz tego w ciągu dnia jakiś jogurt (zwykle 500g wiśniowego jogobella),
czasem 3 bit. To było dla mnie normalne:)

Po co do tego wracać? Bo tęsknię do ziemniaków, chleba i makaronu:)


Niedobrze. Powinnaś odstawić wszystkie te przeczyszczające specyfiki, bo
rujnujesz dobie organizm. Stosowanie leków przeczyszczających zaburza
wchłanianie i przez to możesz czuć się głodna nawet, jeśli wcześniej dużo
zjadłaś -- powoduje to błędne koło, gdzie ciągle się je i ciągle jest się
głodnym. Przede wszystkim tabletki i herbatki przeczyszczające powinno się
stosować doraźnie i nieczęsto, a producentom tych wszystkich cudownych
herbatek, podkreślających, że to bezpieczny sposób odchudzania osobiście
życzę, żeby dostali megasraczki, może to ich by czegoś nauczyło :


Sęk w tym, że herbatki ani ich skutek wcale nie przyczyniają się do
zwiększania mojego apetytu, a jedzenie. Gdy zjem obiad, nawet porządny,
jestem jeszcze bardziej głodna niż przed jego zjedzeniem mimo, iż czuję
się pełna i mam wrażenie, że już nic się nie zmieści. Zaczynam wtedy
myśleć o jakiejś przekąsce, ostatnio coraz częściej o orzeszkach:) Ale
mam ze sobą tego typu problem, że nie potrafię nie zjeść wszystkiego za
jednym zamachem:) Np. na gwiazdkę dostałam od kogoś puszkę Rafaello.
Zeżarłam całą jej zawarość jednego wieczora, z dwóch powodów. Po
pierwsze, gdybym tego nie zrobiła, bez przerwy by mi to Rafaello
chodziło po głowie. Po drugie pomyślałam, że jak dziś pochłone wszystko,
to skasuję sobie tylko 1 dzień diety. I tak jest z każdym smakołykiem,
na jaki od czasu do czasu się skuszę (czytaj: dostanę, bo sama ich sobie
nie kupuję - a jeśli już to w razie jakiegoś wewnętrznego kryzysu pt. :
"jak zaraz nie zjem czegoś słodkiego to mnie szlag trafi").
Zauważyłam też jedną rzecz: gdy coś zjem, jestem jeszcze bardziej głodna
niz przed posiłkiem. A gdy zwymiotuje to, co zjadłam - nie mam już
najmniejszej ochoty na jedzenie i bez problemu wytrzymuję do końca dnia,
wcale tak dużo o jedzeniu nie mysląc.


| Najbardziej dobija mnie to, że jednego dnia rano ważę
| wieczorem 56 kilo, następnego, gdy zjem coś porządniejszego (ale
| przecież po przeczyszczeniu się) 57 lub nawet 58. Wystarczą 2 dni bez
| przeczyszczenia, bym nagle ważyła 62 kilo.

Ależ to normalne. Np. przed okresem ogranizm kobiety magazynuje wodę, więc
możesz się obudzić o nawet 4-5 kg cięższa i mieć więcej centymetrów.


Oczywiście, przed okresem to u mnie normalne. Niepokoi mnie to, że takie
wahania mam praktycznie każdego dnia - w rezultacie nie mam zielonego
pojęcia, ile tak _naprawdę_, de facto, ważę.


Ja też
mam takie wahania wagi, więc wyrzuciłam wagę. Może zrób tak -- waż się nie
codziennie, a raz w tygodniu. Codzienne ważenie może przyprawiać o
frustracje, a tygodniowe da Ci pełny obraz.


Może to nie jest głupi pomysł, ale nie wiem, czy uda mi się zwalczyć
pokuse wskoczenia na wagę.


| Piję mnóstwo wody a jak już
| coś jem to rzeczy dozwolone na diecie Atkinsa (Choć nigdy nie
| stosowałam jej fazowo, po prostu liczę węglowodany). Cały czas myslę
| tylko o jedzeniu, wszystko się wokół niego kręci.

No to moim zdaniem powinnaś zrezygnować z Atkinsa, bo Ci nie służy, albo
zacząć stosować się dokładnie do jego zaleceń i wtedy zobaczyć czy nie ma
różnicy. Chociaż powiem tak -- jeśli nie stosujesz się do zasad Atkinsa, to
nie jesteś na diecie Atkinsa, a po prostu na nieskowęglowodanowej.


Spróbuję zatem jeszcze raz z Atkinsem.


No co Ty? =] Słuchaj, a może zbytnią wagę przywiązujesz do tych kilogramów?
Nie wiem, jak wygląda Twoja sytuacja życiowa, czy ktoś Ci kiedyś zrobił
uszczypliwą uwagę i wydaje Ci się, że świat ocenia Cię na podstawie Twojego
wyglądu? No, ja tak miałam, kiedy będąc podlotkiem usłyszałam, że chłopak, w
którym się kochałam powiedział do kolegów, że mam "dupę jak telewizor", no
myślałam, że nigdy więcej z domu nie wyjdę...


Tak, także mam takie doświadczenia. Do tego dochodzi jeszcze
samopoczucie - niekomfortowo czuję się z brzuszyskiem, przez który musze
rozpinać guzik od spodni:)
Poza tym nosiłam numer 40-42, niebezpiecznie zbliżałam się do granicy po
przekroczeniu której większość ciuchów by na mnie nie pasowała. A
przynajmniej tych, które mi się podobają.


Teraz mam taki sam tyłek, ale
się z tego śmieję =] Może zacznij mniejszą uwagę poświęcać kilogramom, a
większą zdrowiu, bo dziewczyno -- zrujnujesz sobie zdrowie!


Zauważyłam, że ono mnie kompletnie nie interesuje i sama się sobie przez
to dziwię.


Ćwiczysz coś?
Pływasz? Tak, wiem, nie każdemu ćwiczenia pomagają w schudnięciu, ale jak
się spala ten tłuszcz, co się go ma na sobie, to się jakoś tak mniej o
jedzeniu myśli =]


Od czasu do czasu wieczorkiem się powyginam, ale nic bardziej
spektakularnego. Po siłowni mam wrażenie, że jestem grubsza, niż byłam:)


Próbowałaś diet niskoglikemicznych, Montignaca?


Nie, ale czuję się zaintrygowana. Czy w archiwum grupy znajdę dokładne
zalecenia co do jej stosowania?


Ja tam wolę MM od Atkinsa,
bo Atkins mnie nuży, po jakimś czasie jedzenie staje się monotonne... Poza
tym jakoś średnio mnie bawiło wmuszanie w siebie tłustej śmietany, żeby mieć
te tłuszcze w pożywieniu.


Ja także tęsknie za owocami, chlebkiem i ziemniakami...:)


Acha, podstawowe pytanie, choć zadane na końcu -- czy ciągnie Cię do cukru?


Gdy mam ochotę na cukier - dodaję słodzik do kawy albo żuję gumę orbit.
Ale często mam nieprzepartą ochotę na czekoladę - zwłaszcza w czasie
przed okresem. hoć jest to chyba zupełnie normalne.

Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź
Ruda

Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Pomozcie mi zrozumiec
posłuchaj....
mam 19 lat i bardzo podobny problem.Odchudzam sie już nie pamiętam odkąd.Nie
jestem otyła,jestem po prostu gruba.Nie podobam sie sobie,wstydze sie
rozebrac.Przy wzroście 165cm waże 65kg.Pół roku temu,na własnej studniówce
ważyłam 57kg.Kupiłam sobie sukienke która ewidentnie była za ciasna,ale kupiłam
ja.Miałam wypróbowac diete grejfrutowa.i co?Przez 2tyg nie schudłam wiecej jak
kg.Na 3 tyg przed studniówką włożyłam kiecke i usiadłam i ryczałam.Za
mała...Wiec trzevbba było schudnąc.Przez tydzien zjadłam 1pomarańcza i 3
mandarynki.W drugim tyg 4 jabłka i dużo piłam,w 3 tyg juz nie pamietam ale
prawie nic.Byłam wyczerpana,smarowałam sie fluidem i do solarium latałam zeby
nie było widać jaka blada jestem i tych sinców pod oczami.Najgorzej było udawać
przed rodzicami.Ale wlożyłam tą kiecke i była na mnie za duża,mama musiała ją
zwężać.radość nie miała granic.nie wiem ile schudłam ale troche napewno.Ale
potem wróciłam do normalnego jedzenia i znów sie przytyło,potem odchudzanie ale
już nie tak drastyczne,i jedzenie i tak w kołko.Piłam herbatki przeczyszczające
które wogóle nie skutkowały aż znalażłam taką Red Slim Tea,dłużej nie stosowac
niż 7 dni.Ja nawet tyle nie wytrzymałam.Obudziłam sie w nocy w zeszłym tyg z
takimi bólami brzucha i głowy prosząc Boga by mnie dobił,dodatkowo ciągłe i
silne dreszzce.rano temperatura 39,9stopni. Do szpitala,okazało sie ze mam
silne odwodnienie i zatrucie.Stosowałam jeszcze tabletki,ale nie
przeczyszczające tylko takie na wypychanie żołądka.I co?tez myslałam ze to
dobre ze mi pomoze ze schudne.Schudniesz,i co z tego??!Potem znowu przytyjesz i
znów sie bedziesz katowac.I tak wkoło wojtek.Wymiotować nie
potrafie.Chciałam,pchałam rece do gardła i nic.Nie umiem.Ale chowałam jedzenie
za kaloryfer,czekałam specjalnie az kazdy z kuchni wyjdzie,psa karmiłam,ale
widze jakie to poronione bylo.teraz sie odchudzam ale moim zdaniem juz
rozsadnie.Jem fitnesy na sniadanie,tylko 2 razy w tyg bułke ale nie biała,do
obiadu nic bo nawet nie jestem głodna,obiad cały ale nie do syta i połowe
porcji ziemniaków albo i wogóle,kolacji tez nie jadam,po obiedzie jak głód daje
o sobie znać pije herbate,albo cappuccino z magnezem albo inne mało kaloryczne,
potem jakies jabłko,małą miseczke truskawek albo marchewke skubie i tak dzien
za dniem i sie schudnie.Robiłam tak dokładnie rok temu i przez 2,5 miesiaca od
poczatku wakacji schudłam 10kg,naprawde.Teraz tez tak chce.A wiesz co jest
najgorsze?Mam taki atak,czuje ze musze coś zjeść bo zwariuje i albo sie opanuje
i gadam ze swoim zołądnkiem typu "nie dostaniesz nic,chudnij!" (to nienormalne
wiem) albo rzucam sie na jedzenie.A jak zjem kawałek to potem mowie sobie "od
jutra dietka" i jem jeszcze jeden i jeszcze jeden i tak sie napcham jak
prosiak.A potem siedze i rycze i nie potrafie zwymmiotowac chociazbym chciała.A
jesli zjem jeden kawałek bo sie opamietam np.tortu,albo placka jakiegos to
lapie skakanke,wlaczam tv i cwicze.Ale tak zaraz po jedzeniu dobre to nie jest
bo mozna sie pozygac naprawde.Wiec ja tez mam taki problem i jest nas coraz
wiecej,ale to psychika.To jest już choroba i pasowałoby z kims pogadac.Ja rano
o 8 jade po kumpele i jedziemy na stadion na rowerkach.Robimy 6-10 kólek i do
domu.Przedtem codziennie teraz co 2-3 dni.A;e pomaga.Ma sie lepsze
samopoczucie.Najgorzej jest jak w domu własnie tatuś kochany moiw "aga,ty sie
nie obraż ale wez schudnij troche ty musisz za mąż wyjść" albo moiw pocwicz
sobie,zrob coś,lub po prostu nazywa mnie kluseczką,grubaskiem itp.On nie wie
ale wlasnie przez takie coś doprowadza mnie do placzu ale tez mnie mobilizuje i
wiem już teraz że ja mu pokaze!Zrobie z siebie laske.Chciałam zrobic na
studiach typu,nikt nie pilnuje moge robic co chce i moge nie jesc.Ale juz teraz
wiem ze bede rozsadniejsza.Tobie tez tego życze.Nie łam sie!Baby są silne!
Uwierz w siebie i we wlasne mozliwosci.Jesli jest naprwde zle to musisz
poprosić o pomoc specjaliste.Ale odłóż te tabletki!Spieprzysz o ile juz tego
nie zrobiłaś sobie żołądek,jelita,a wątrobe przede wszystkim i powiedz po co ci
to?Chcesz byc wrakiem człowieka?Przerzuć sie na herbatki ale nie
przeczyszczające tylko np.zielone czy czerwone,nie mają skutków ubocznych a pić
możesz je litrami.No i nie obzeraj sie.Jest Nas więcej i pomyśl ze nie tylko ty
masz problem i chcesz z nim walczyc.Ale walczyć a naprawde wlaczyć to wielka
różnica.Na początek musisz zacząć robić coś,bo samo gadanie w niczym nie
pomoże.Odwlecze tylko a najgorsze przed tobą.
Ja naprawde dużo przeszłam.Ale teraz wiem już czym to grozi.Mialam anemie kilka
razy,zatrucie, i inne paskudztwa.Ale ja ucze sie na swoich błędach nie na
czyichś i to jest błąd.
Aha,a wypadają ci już włosy?paznokcie łamią sie?jeśli tak to wierz mi bedzie
gorzej...

pozdrawiam
jak najdzie cie chęć to napisz do mnie Zobacz wszystkie wypowiedzi z tego tematu




Strona 2 z 2 • Zostało znalezionych 110 postów • 1, 2

Powered by MyScript